Street Art

Kolorowe Podwórka na Nadodrzu, czyli sztuka prosto z trzepaka

Jest na Nadodrzu we Wrocławiu miejsce, o którego istnieniu wiedzą nieliczni. Nawet mieszkańcy miasta. Niezwykłe podwórko pełne murali, ceramiki, płaskorzeźb i napisów stworzone przez artystów i lokalnych mieszkańców. Iście bajkowa przestrzeń, między XIX wiecznymi kamienicami, w nieco omijanej przez turystów części miasta.


Jak trafić na kolorowe podwórka?

Trzeba wybrać się na spacer na wrocławskie Nadodrze, a konkretnie na ulicę: Roosevelta 5A i 8. Podwórek nie widać za bardzo z zewnątrz trzeba wejść przez otwartą bramę do wnętrza kamienicy. Pierwsze dzieła, które widać to przyklejony do ściany blat stołu z portretem Van Gogha i kilka cytatów polskich i zagranicznych pisarzy na temat wolności i prawdy.


Skąd pomysł na bajkowe podwórka?

Kolorowe podwórka powstały w 2013 roku z inicjatywy Ośrodka Kulturalnej Animacji Podwórkowej w ramach projektu „Podwórko nasze atelier”. Głównym pomysłodawcą jest Mariusz Mikołajek, który zaangażował w projekt lokalnych artystów i mieszkańców kamienic przy Roosevelta.

Artyści z Wrocławia, którzy wzięli udział w malowaniu to m.in. Irena Różańska, Jan Mikołajek, Witold Liszkowski, Marianna Mądrawska, Manfred Bator czy Miłosz Flis.


Udział mieszkańców

Stworzenie kolorowych podwórek miało na celu przede wszystkim aktywizowanie mieszkańców i nadanie nowego znaczenia owianemu złą sławą Nadodrzu. Podobnie jak na warszawskiej Pradze postawiono na sztukę uliczną.

Ośrodka Kulturalnej Animacji Podwórkowej rozpoczął od organizowania warsztatów plastycznych dla mieszkańców. Zaproszono ich również do projektowania i tworzenia murali. Niektórzy z nich zostali sportretowani na ścianach swoich domów.


Podwórkowa historia sztuki

Największą grupą „niemurali”, bo tak nazywają swoje dział autorzy, są obrazy przedstawiające największe dzieła w historii sztuki. Od pierwotnych malunków z jaskiń, przez starożytność, aż do sztuki modernistycznej.

Można zobaczyć tu podwórkowe wersje obrazów takich artystów jak: Michał Anioł, Frieda Kahlo, Piet Mondrian, Edvard Munch, Stanisław Wyspiański i wielu innych. Obok każdego obrazu znajduje się informacja jaki nurt w sztuce przedstawia. Mieszkańcy sami wybrali, które obrazy powinny pojawić się na ich domach.


Miejska dżungla

Kolejna część to obrazy i płaskorzeźby tworzące na murach kamienic istną miejską dżunglę. I to w wersji fantasy. Im dłużej spaceruje się po podwórkach, tym coraz dziwniejsze kompozycje się odkrywa. Kolorowe ptaki, ogromne owady, tajemnicze przejścia do lasu to tylko cześć z nich. Choć sztuka ta jest dość mocno naiwna i bajkowa, tworzy całkiem udaną kompozycję.


Dziecięce rysunki na murach

Kolejna cześć jest jeszcze bardziej kolorowa, naiwna i zaskakująca. To obrazy stylizowane na dziecięce obrazki lub tworzone z pomocą dzieci. Tu już wodze fantazji zostały mocno puszczone. Trzeba się przy nich zatrzymać na dłuższą chwilę, by zrozumieć, co tam się właściwie dzieje.

Uroku, dodaj również fakt, że na podwórkach przy Roosevelta jest bardzo gwarno. Mieszkańcy (szczególnie latem), siedzą na zewnątrz, rozwieszają pranie, wokół biega gromadka dzieci. Mimo iż jest się na zewnątrz, na osiedlu, na którym mieszkają obcy sobie ludzie, można odnieść wrażenie jest jest się gościem w czyimś wielopokoleniowym domu.


Ocean we Wrocławiu?

Następna część kamienic pokryta jest morskimi stworzeniami. Od realistycznych po kompletnie dojechane wizje z wielorybami na tle wrocławskiego nieba albo płynące przez łąki. Na niektórych „niemuralach”, również na tych morskich, pojawiają się także portrety samych mieszkańcy osiedla. Wraz ze swoimi rodzinami i zwierzętami lub wykonujący swoje ulubione czynności. Tworzą kolorowy rodzinny album w wersji street art.


Niebiańskie fantazje

Jak przystało na sztukę ludową nie brakuje tu również odniesień do duchowości. Całkiem sporo cześć zajmują niebiańskio-anielskie figurki, płaskorzeźby i murale. Bardzo ciekawa jest wnęka z pełna aniołów, pośrodku której stoi dość duży posąg anioła obok, którego znajduje się figurka… psa. Po przejściu wszystkich podwórek taka kompozycja nikogo już nie powinna dziwić 🙂